Kolejny turniej łuczniczy w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie przeszedł do historii. W odnowionej formule po raz jedenasty mogło sprawdzić swoje umiejętności łucznicze prawie stu łuczników historycznych z całego kraju. Wymagające konkurencje, do których przygotowania wykorzystaliśmy walory terenowe naszego rezerwatu zaowocowały pięknym widowiskiem, które podziwiali licznie przybyli w te dni zwiedzający.
Pierwszy dzień turnieju składał się z czternastu konkurencji, które odnosiły się do roli łuku, jako broni myśliwskiej oraz wyposażenia wojennego. Duże dystanse, trudne ustawienia celi, tarcze tradycyjne oraz ruchome cele stały się już wizytówką turnieju w naszym Muzeum. Łucznicy i łuczniczki w pięknych strojach z różnych epok starali się zdobyć jak najwięcej punktów wykonując kolejne zadania, jednocześnie nie tracąc strzał na przeszkodach czy trawie, która potrafi ukryć chybioną strzałę. Strzelanie, które odbywało się na przestrzeni całego rezerwatu stanowiło także pretekst do zwiedzania dla łuczników, którzy po raz pierwszy do nas zawitali.
![]() | ![]() | ![]() |
Drugiego dnia turnieju w niedzielny poranek jak zwykle już zaczęliśmy salwą przez bagno. Ponad 1000 strzał wbiło się w obszar grodu, na którym stały tarcze sylwetkowe wyimaginowanych najeźdźców. Potem łucznicy podzielili się na mniejsze grupy by brać udział w nowych konkurencjach strzeleckich, odrębnych dla okresów historycznych. Łucznicy z łukami drewnianymi i naturalnymi strzelali turniej Robin Hooda oraz próbowali rozszczepić wiklinowa witkę. Łucznicy z łukami refleksyjnymi XVI i XVII wieku strzelali do metalowego dzwonka, co formą nawiązuje do konkurencji rozgrywanych niegdyś w państwie Otomańskim. Pojawiła się także nowa konkurencja w rodzaju łuczniczych kręgli, która odwołuje się do tradycji mongolskiej czy tzw. strzał Odyseusza – próba przestrzelenia tulei dwunastu toporów mykeńskich wbitych kolejno. Nowością było także polowanie na renifery, ale w sposób nawiązujący do pradziejowych technik myśliwskich, gdzie łuk trzyma się poziomo a strzela się instynktownie.
![]() | ![]() | ![]() |
Po obiedzie kolejną atrakcją był szybki pokaz łucznictwa bojowego w konkurencji zatytułowanej Obrona Króla. Trzy dwuosobowe zespoły łuczników z wczesnego i późnego średniowiecza oraz XVII wieku próbowały w czasie 60 sekund uwolnić Króla z rąk najemników. Wygrali nasi pancerni, czyli XVII wiek uzbrojeni w łuki refleksyjne oraz szable i kałkany.
![]() | ![]() | ![]() |
Po ostatniej konkurencji, jaką jest strzał do kura biskupińskiego nastąpiła uroczysta dekoracja zwycięzców oraz wręczenie symbolicznych nagród. Listę zwycięzców pobrać można tutaj. Całościowa punktacja dostępna jest tutaj.
![]() | ![]() | ![]() |
W tym roku po raz pierwszy pojawił się nowy kierunek działań popularyzatorskich łucznictwa. Stanowiły go dwa eksperymenty łucznicze oraz demonstracja japońskiej sztuki władania łukiem, czyli Kyudo. Dzięki naszym przyjaciołom Janowi Śliwińskiemu oraz Łukaszowi Kaczorowi łucznicy mogli spróbować jak w konfrontacji z łukiem zachowuje się replika napierśnika zbroi oraz pleciona tarcza wschodnia tzw. kałkan.
![]() | ![]() | ![]() |
Kyudo już nie po raz pierwszy gościło w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie. Wspomnieć tu należy chociażby Festyn Archeologiczny z 2008 roku, który odbywał się pod hasłem “Japonia, kraj nie tylko samurajów”. Tym razem oglądaliśmy pokaz w wykonaniu Andrzeja Graniaka, wieloletniego przyjaciela Muzeum, mistrza nie tylko rysunkowej satyry, ale jak się okazuje także długiego łuku japońskiego.
Jak zwykle na turnieju nie zabrakło działań popularyzatorskich. Łucznicy z klubu Leśnik w Poznaniu pod komendą Leszka Walkowiaka oraz Marka Nowickiego z sekcji łuczników tradycyjnych, przez dwa dni dzielili się z turystami tajnikami łuczniczej techniki strzelania. Ukoronowaniem udziału w warsztatach było wzięcie w zaimprowizowanej rywalizacji. Każdy otrzymał nagrodę.
![]() | ![]() | ![]() |
XI Biskupiński turniej łuczniczy upłynął w przemiłej atmosferze, wśród ludzi z pasją, aura także dopisała a oglądając zdjęcia sami Państwo oceńcie czy warto przyjechać do nas za rok. Do zobaczenia!






















